|
45 LAT PÓŹNIEJ, CZYLI CO SŁYCHAĆ POD BARANAMI
Piotr Skrzynecki żył nocą. Nie lubił dnia, nie lubił jawy. Dlatego wymyślił Piwnicę. Życie artystyczne w podziemiach Pałacu pod Baranami toczyło się nocami i bardziej przypominało sen niż rzeczywistość. Piwnica była azylem, ostoją wolności i bezpieczeństwa, bohemą w czasach socrealizmu. Wieść o miejscu barwnym, szalonym, snobistycznym i tajemniczym szybko rozeszła się po mieście. Artyści i publiczność zewsząd zdążali na róg św. Anny i Rynku Głównego w Krakowie, by - jak mówi Marek Pacuła, obecnie dyrektor artystyczny Piwnicy - przebić się przez tę legendę do środka.
Atrybuty Mądrości Piotra i dzwonki Zygmunta

Młodzi aktorzy, poeci, malarze schodzili się do Piwnicy przyciągani magnesem wyobraźni Piotra Skrzyneckiego. W baśniowej aurze wyczarowanych przez niego programów kabaretowych znajdowały się rozmaitości - zabawne i tragiczne monologi, skecze, piosenki, dużo pięknej muzyki, barwnej dekoracji. "Piotr był magiem. Rzucał tylko hasło. Potrafił bardzo pięknie wybierać, stąd te wszystkie zwariowane pomysły" - mówi Marek Pacuła.
Obok polskiej i obcej literatury, artyści mieli sporo własnych tekstów (szczególnie piękne wiersze Dymnego), a czasem wystarczało (ale musiał to zrobić Tadeusz Kwinta) na podstawie wskazówek z czasopisma dla dzieci poinstruować publiczność, jak składać z papieru kaczuszkę. Od czasu, kiedy Zygmunt Konieczny zaczął komponować muzykę dla piwnicznych artystów (wśród nich dramatyczne utwory Ewy Demarczyk), piosenka stała się jednym z większych atutów tego miejsca. Piwniczne wnętrze tonęło w niezwykłej scenografii malarzy i grafików, wśród rysunków i projektów Kazimierza Wiśniaka, współautora słynnej Szaszkiewiczowej, która pod postacią bohaterki komiksu wyszła poza granice Piwnicy, by wraz z innymi tekstami, jakie ukazywały się w prasie, rozpowszechnić to miejsce w Polsce.
W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w Piwnicy zaszły pewne zmiany. Piosenki Grzegorza Turnaua rozgościły się na listach przebojów. Pojawia się
poezja Michała Zabłockiego. Jacek Wójcicki, Anna Szałapak występują na ogólnopolskiej scenie, także poza Piwnicą. Nieco później pod Barany przybywają Agnieszka Chrzanowska, Dorota Ślęzak, Szymon Zychowicz. W 1996 roku, z okazji 40-lecia Piwnicy, Krakowianie są świadkami gigantycznego, szalonego, "wyśnionego przez Piotra" pochodu przez miasto.
Przyjdzie Śmierć i wszystko zmieni
Artyści niejednokrotnie musieli się borykać z zainteresowaniem, jakie okazywała im władza. Na jednej z narad, na które ich wzywano, przedmiotem sporu stał się napis na murze Piwnicy - Przyjdzie Śmierć i wszystko zmieni "Towarzyszom" trudno było uwierzyć, że zdanie tej treści nie znaczy nic ponad to, co znaczy - oto los człowieka zgodny z naturą tego świata. Ale w końcu Piwniczanom udało się przekonać władzę o ich niewinności.
W 1997 roku, w całkiem innej epoce " przyszła śmierć, wszystko zmieniła " i przyniosło to dużo większe kłopoty niż wówczas. Śmierć Piotra Skrzyneckiego postawiła pod znakiem zapytania istnienie Piwnicy. Zaczęły się dyskusje, rozważania, animozje. Jedni twierdzili, że takie miejsca należy zamykać po odejściu ich spiritus movens, inni, że Piwniczanie powinni kontynuować tradycję. "Parę miesięcy przed śmiercią Piotr powiedział: - Prowadź to, błagam, bo się rozleci! Więc prowadziłem i prowadzę nadal. Ale rozdział zatytułowany "Kabaret Piwnica pod Baranami" zamknęliśmy 27 IV 1997 roku, w dniu jego śmierci " mówi Marek Pacuła. - Odtąd Piwnicę tworzą wartości współczesnych artystów, choć jeszcze wprowadzonych przez Piotra. Trzeba brać pod uwagę, że już za jego życia zmieniały się czasy, że Piwnica z lat sześćdziesiątych nie była możliwa dwadzieścia lat później. A teraz jest jeszcze inna.
Przez pierwsze dziesięciolecia Kabaret przeżywał swój złoty okres. "Wokół było ponuro, czerwono, a nawet groźnie, a w środku śmiech, nie pusty, tylko intelektualny. Ale Piwnica nigdy nie starała się być kabaretem politycznym" - wspomina dzisiaj Marek Pacuła. "Kiedy się traktuje wroga tak, jak gdyby był jeszcze jednym dziwolągiem w ogromnej ludzkiej menażerii, odbiera mu się znaczenie, a to jest najgorsza zniewaga"- pisze w książce "Piwnica pod Baranami" Joanna Olczak-Ronikier. Specyficzny stosunek do polityki, ironia, poczucie absurdu, dystans do rzeczywistości, określenie człowieka przez zabawę w czasach filozofii pracy i potężny śmiech były jak obietnica nowego, wspaniałego świata.
Dziś to nie może być i nie jest takie miejsce. Nie tylko z powodu nieobecności Piotra, ale ze względu na inne realia. Dziś nie trzeba chować się w Piwnicy, żeby trafić
na kolory tego świata, kolorowy świat wręcz kusi Piwniczan, by z niej wyjść. Drogi tych artystów rozchodzą się, każdy podąża w swoją stronę. Nie wiadomo, czy nawet Piotr utrzymałby ich teraz razem.
Dezyderata na 45 urodziny

Ale od święta... Piwniczanie potrafią zebrać się, by wspólnie bawić siebie i publiczność. Bez Piotra Skrzyneckiego, a raczej z jego duchem, próbują sobie radzić, zdarza się jeszcze, że zaskoczą, zadziwią, odmienią. "Tutaj ciągle się dużo dzieje, tylko media do nas rzadziej zaglądają i nie wiedzą o tym" - tłumaczą Piwniczanie. Tego roku świętują 45-lecie. Kiedyś Piotr powiedział, że na powitanie XXI wieku wyobraża sobie raut samolotowy. Artyści Piwnicy potraktowali tę wypowiedź dosłownie i w czerwcu zorganizowali imprezę w krakowskim Muzeum Lotnictwa. Podarowali słuchaczom piękny koncert wspomnień i wysłali do nieba balon z pozdrowieniami dla Piotra. Na urodziny życzą sobie muzyki, dziwactw, szaleństwa i następnych 45 lat.
Rok jubileuszowy obfitował w niezwykłe wydarzenia. 28 września odbył się na Rynku Głównym w Krakowie wielki alegoryczny pochód krakowskich wad i przywar oraz rekonstrukcja pożaru z 1850 roku, którym rozgniewany bóg ukarał miasto. 7 października w Teatrze im. J. Słowackiego zagrano tradycyjny "Koncert dla Piotra S.", a potem Piwnica wyruszyła w podróż po Polsce. Z okazji jubileuszu ukazał się album ze zdjęciami głów Piwniczan wyrzeźbionych przez Bronisława Chromego, tomik z tekstami piosenek "Przychodzimy - odchodzimy", wdzięczne widokówki z wizerunkami artystów i wiele innych publikacji. A na zakończenie roku jeszcze jedna niespodzianka. Polskie Radio wydało 6- płytowy album ze słynnymi, ale też tymi mniej znanymi piosenkami Piwnicy. Niech rozbrzmiewają wszędzie, nie tylko w sobotnie wieczory w piwnicach Pałacu na Rynku Głównym 27. "Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Jest to piękny świat...".
Podziękowania za znakomitą książkę "Piwnica pod Baranami, czyli koncert ambitnych samouków" Joanny Olczak-Ronikier - kopalnię faktów i anegdot oraz za rysunki Sebastiana L. Kudasa.
|
|