| |
|
,,POD BARANAMI"
Wchodzi się jak zawsze do Domu Kultury; jednakże
po wejściu na dziedziniec zamiast iść prosto i na lewo, trzeba zaraz skręcić
na prawo, potem zobaczysz ukryte wąskie schodki, duże żelazne drzwi - lekko
uchylone, znowu schodki znacznie szersze i kręte; zapomniane, solidnie
zakurzone, ogromne gipsowe popiersie; stłumione głosy i towarzyszące im
uderzenia żelaznych narzędzi. To właśnie tu! Do tej największej z gotyckimi
żebrami i kominkiem w ścianie trzeba się dostawać z mniejszej kwadratowej
piwniczki, z której prowadzi również przejście do labiryntu małych o wielu
urokach pomieszczeń. Właśnie w tej największej gotyckiej, reprezentacyjnej
salce rozwalali poprzeczny a solidnie wybudowany murek.
Gromada umorusanych ociekających potem chłopców
i jedna dziewczyna. Blondynka.
Chwila przerwy i:
- To wy?
- Tak, my, a co?
- Podobno zakładacie klub?
- Nie....!
- Organizacja, Stowarzyszenie?
- Nie....!
- Egzystencjaliści?!
- Skądże!!!
- Teatr, kabaret, nocny lokal?
- Ach nie, nie.
- No więc?
- Po prostu piwnicę - oznajmił jeden z nich.
- Chcemy sobie otworzyć piwnicę.
- Sobie?
- No nie tylko... to właśnie koledzy ze szkoły
aktorskiej... to muzyczna... ten gra a tamten komponuje... a to ASP, absolwenci,
konserwacja, rzeźba... tamci dwaj, to architekci, pracują już samodzielnie
od trzech lat... reszta u nas dopiero zaczyna...
- No a ja jestem historykiem sztuki - odrzekłem
na tę prezentację.
- Jeżeli chcecie to porozmawiajcie także z
innymi...
Wszystko jedno czy rzeźbią, malują, komponują
czy recytują wiersze. Wszyscy mówią o tym, że muszą się wreszcie ze sobą
spotkać, że od tego wspólnego spotkania zależy w tej chwili najwięcej.
Owej konieczności wzajemnego poznania się i stałego, niemal codziennego
kontaktu nie zastąpią ani ,,Szkice" wydawane przez absolwentów ASP, ani
tym bardziej czwartkowe zabawy w ,,Casanowie" czy ,,Michaliku".
- Chcemy się ze sobą kontaktować poza wszelkimi
oficjalnymi zaleceniami. Nie będziemy dłużej owymi ,,samotnie błąkającymi
się kotami". Musimy wreszcie sami stanowić o sobie wg. popularnej zasady
,,nic o nas bez nas", a do tego konieczna jest przecież pobieżna chociaż
znajomość własnych spraw. Nie stawiamy sobie żadnych apriorycznych programów.
Uwolnić się od schematów starych, nie przyjmować nowych, to chyba nasze
największe marzenia. Przede wszystkim jednak zrozumieć i poznać siebie.
A jako że do tego konieczne jest jakiekolwiek pomieszczenie, musieliśmy
zejść do podziemi przygarnięci przez Dom Kultury.
Zapał towarzyszy przy rozwalaniu niepotrzebnego
murku i on chyba pomoże w otwarciu owej podziemnej, o tajemniczej jeszcze
nazwie, siedzibie ,,Pod Baranami". Są przekonani, że się spotkają i dogadają;
o ile los i dyr. Grzyb pomoże - skutki nie będą na pewno opłakane.
PIOTR SKRZYNECKI
|
|