Stan "wyzerowania"

- Od trzech lat występujesz w Piwnicy pod Baranami. Jak się odnajdujesz w tym klimacie?

- Fantastycznie. Do Piwnicy trafiłam dzięki Janinie Garyckiej. Przez pięć lat chodziłam do niej na kolacje i kryłam się z tym. że śpiewam. Wydawało mi się wtedy. że do Piwnicy trzeba zdać. Nie byłam świadoma. że jest się wprowadzanym. Któregoś dnia okazało się. że poszukiwana jest dziewczyna do spektaklu "Dzieci Rimbauda". Spróbowałam. zostałam zaangażowana do spektaklu.

- Zespół od razu Cię zaakceptował?

- Szczerze powiedziawszy, na samym początku było trochę cięŻk,O. Nie zapominaj, że jestem jedyną osobą przyjętą po śmierci Piotra Skrzyneckiego. Musiałam i zespołowi i stałej publiczności udowodnić, że się nadaję. Bardzo pomógł mi w tym wspomniany spektakl. Teraz, występując w rÓżnych piwnicznych spektaklach, czuję się członkiem zespołu.

- Jesienią zaczęłaś studia w PWST na kierunku wokalno-estradowym...

- Od dziecka wiedziałam, że chcę iść na studia teatralne, ale po liceum zdecydowałam się jednak na filozofię. którą ukończyłam. Jednocześnie ~ chodziłam do średniej szkoły t muzycznej, skończyłam dwuletnie studium wokalno-aktorskie, uczyłam się u Olgi Szwajgier w Laboratorium Głosu. Teraz stwierdziłam, że chcę się od nowa rozwijać. l rzeczywiście jest tak, że jak się przychodzi do szkoły teatralnej, to jest się maleńkim dzieckiem, pozbawionym całego dotychczasowego doświadczenia.

- Nie przeraziło Cię, że oto znów jesteś w momencie startu?

- Na początku byłam przerażona. Przez pierwszy miesiąc studiów, wychodząc na scenę czułam się jak dziewczynka z przedszkola, która nic nie potrafi, nie ma świadomości ciała. Teraz zaczynam czerpać z nauki. I jeszcze jedno - początkowo niepokoiłam się. że zostanę pozbawiona mojego dotychczasowego wizerunku. Okazuje się. że nie jest to złe.. Dzięki temu ..wyzerowaniu" mam szansę odnaleźć to, co jest prawdziwe, a nie to, co nadbudowywało się przez lata i tworzyło ze mnie dramatyczną osobowość. Owszem, takie klimaty mistyczno-dramatyczne są mi najbliższe, ale dzięki mądrym profesorom odnajduję też siebie radosną i szaloną. I taki repertuar muszę śpiewać - teraz przygotowujemy dwa spektakle: piosenki żołnierskie i patriotyczne oraz te z lat 60. Fantastyczny repertuar.

- Co zaśpiewasz podczas dzisiejszego recitalu?

- Utwory współczesne. Dowybranej przeze mnie poezji żydowskiej z ostatniego półwiecza napisali muzykę moi przyjaciele: Marek Michalak. Antek Łazarkiewicz, Bolek Rawski, także ja sama. Będą też utwory instrumentalne Jana Kantego Pawluśkiewicza, Rawskiego, Łazarkiewicza. jak i tematy ludowe. Śpiewam w języku jidysz.

- Wystąpisz z zespołem Kroke.

- Tak, ponieważ bardzo ich cenię. Uważam. że to jeden z lepszych zespołów grających ten nurt muzyki. To będzie nasz pierwszy wspólny koncert, który może zaowocuje dalszą współpracą.

- Co sprawiło, że zainteresowałaś się muzyką żydowską?

- Od dziecka pociągała mnie muzyka ludowa, chciałam nawet śpiewać w "Słowiankach". Potem poznałam przyjaciół, w większości Żydów, i zaczęłam się fascynować Kazimierzem. Ale śpiewam też inne rzeczy. Przez wiele lat wykonywałam muzykę sakralną w różnych chórach, uczyłam się klasyki, poważnie myślałam o operze. Słowem, przeszłam przez różne nurty i tak na dobre odnalazłam się dopiero w muzyce.